Ludzie bezdomni

Prawie każdego dnia mijamy ich na dworcach, ulicach, placach, w parkach i przy śmietnikach. Na pozór są ludźmi takimi jak my. Jest jednak coś, co różni ich od nas. Ci ludzie nie mają własnego miejsca zamieszkania. To ludzie bezdomni.

 

   Według definicji GUS bezdomny to osoba, która z różnych przyczyn – ekonomicznych, rodzinnych lub administracyjnych – deklaruje brak stałego miejsca zamieszkania (poza osobami, które są pozbawione dachu nad głową z powodu wypadków losowych, kataklizmów, powodzi, pożaru itp.). Bezdomni I kategorii - „bez dachu nad głową” to osoby żyjące na ulicy, w przestrzeni publicznej bez schronienia, które mogłoby zostać uznane za kwaterę mieszkalną. Bezdomni II kategorii to osoby bez stałego miejsca zamieszkania; często przemieszczające się pomiędzy różnymi typami obiektów zbiorowego zakwaterowania (schroniska, noclegownie itp.).

   Bezdomnych są tysiące ( w tej chwili w całym kraju ok. 35 tysięcy – najwięcej w Warszawie i woj. Mazowieckim) a wkrótce będzie ich więcej. Wykształceni na różnym poziomie – od szkoły podstawowej po studia magisterskie. Z różnych powodów zostali ludźmi wykluczonymi ze społeczeństwa, czyli przestali być także elektoratem. W kampaniach wyborczych – prezydenckich, parlamentarnych czy samorządowych ten temat po prostu nie istnieje…

   Według statystyk 80 proc. bezdomnych to mężczyźni, 14 proc. to kobiety i 6 proc. to dzieci. Wielu bezdomnych ma dochód: renty, zasiłek, cześć z nich pracuje. Niektórzy z nich stworzyli sobie namiastki domu, ale to wszystko. Pozostali żyją z dnia na dzień – nie zastanawiając się co będzie jutro. Temat bezdomnych jest mi bardzo dobrze znany i niejednokrotnie pisałem o tym „wstydliwym” problemie z całą powagą, na jaką ów problem zasługuje. Rozmawiałem z wieloma bezdomnymi, ale nigdy nie trafiłem dotychczas na tzw. bezdomnego z własnego wyboru. Nie twierdzę na tej podstawie, że takich bezdomnych w ogóle nie ma. Najczęściej jednak za każdą bezdomnością stoi jakiś wielki życiowy dramat. Niektóre z nich - oraz samotność, bezradność i bezsilność osób zagrożonych bezdomnością – są po prostu porażające swoją wymową.

   Według danych GUS niemal 80 proc. kobiet doświadcza bezdomności z

powodu przemocy domowej. Co druga osoba bezdomna jest osobą starszą a 60 proc takich osób doświadcza bezdomności z powodu niepełnosprawności, choroby oraz rozpadu związku partnerskiego. Mężczyźni w średnim wieku stanowią ponad 60 proc. populacji. Ponad 60 proc. z nich doświadcza bezdomności z powodu bezrobocia, zadłużenia i eksmisji. Co piąta osoba bezdomna jest osobą młodą. Niemal 60 proc. takich osób staje się bezdomnymi z powodu problemów rodzinnych i domowych oraz wypędzenia.

   Ludzie doświadczający bezdomności podkreślają, że negatywny odbiór społeczny, niechęć oraz fałszywe wyobrażenie bezdomności utrudnia realnie integrację ze społeczeństwem (podjęcie pracy, uzyskanie mieszkania). Stygmat bezdomności podawany jest przez tych ludzi, jako główna bariera wychodzenia z bezdomności.

   Od połowy listopada ubiegłego roku Straż Miejska w Warszawie prowadziła wraz z Caritas Polska akcję, której hasłem było pytanie:

„Dzień dobry, czy wszyscy żyją?”. Strażnicy docierali do sobie znanych miejsc, gdzie od dawna gnieżdżą się bezdomni i takim pytaniem rozpoczynali z nimi dialog. Zima nie była ciężka tym razem, więc i wskaźnik „pozytywnych” odpowiedzi był z pewnością wysoki. Zastanawia mnie jednak, czy dzień był także „dobry”, gdy okazało się, że nie wszyscy jednak żyją… I czy pytanie zawarte w hasełku promującym to całe zamieszanie – jest stosowne z czysto etycznego punktu widzenia???…

   Z końcem zimy problem, jak zwykle, przestał być nagłaśniany i będzie spokój od tego tematu przez kilka miesięcy, zaś dobry strażnik miejski stanie się znów zwykłym strażnikiem, przepędzającym tych samych bezdomnych, o których zimą rzekomo dbał, z publicznych placów, skwerów, parków i plaż.

   Godzi się w tym miejscu zadać także pytanie: dlaczego ci ludzie koczują gdzieś w trudno dostępnych i ukrytych miejscach a nie przebywają zimą w ogrzewalniach, noclegowniach i schroniskach dla bezdomnych. Na tak postawione pytanie przeważnie słyszę jedną i tę samą odpowiedź osób domnych: „bo tam nie można SPOŻYWAĆ ALKOHOLU!”… To standardowa i niestety stereotypowa odpowiedź. Prostota tej odpowiedzi zwalnia wielu ludzi od dalszego zastanawiania się nad tym problemem. Rzecz w tym, że ta odpowiedź nie pochodzi od głównych zainteresowanych.

   Ludzie, którzy jednak wybrali schroniska lub inne tego typu miejsca w stolicy, nie powiedzą wiele nawet dziennikarzowi, ponieważ cechuje ich ogromna nieufność... do władzy, do mediów i do całego świata. Skoro wybrali już taką opcję, to boją się stracić swoje miejsce pod dachem i godzą się na przeróżne dyskomforty, niedostatki, nieprawidłowości i upokorzenia.

   Cyniczne pytanie: „Czy wszyscy żyją?” nieodparcie skłania mnie do zadania innych pytań: Kiedy w naszym mieście oraz w całym naszym kraju doraźna pomoc dla bezdomnych stanie się prawdziwą profesjonalną pomocą zmierzającą do faktycznego radykalnego zmniejszenia zjawiska bezdomności, marginalizacji i społecznego wykluczenia? oraz Kiedy przestaną się tym zajmować różne przypadkowe i mało kompetentne organizacje pozarządowe?

   Wiosną 2014 roku byłem - jako dziennikarz - na dwudniowej Międzynarodowej Konferencji pod hasłem: „Żeby każdy mógł powiedzieć WRACAM DO DOMU!” (znacznie lepsze hasło, a też wymyślone przez Polaków). Konferencja odbyła się w Warszawie w hotelu „Gromada”. Wzięli w niej udział specjaliści w tej dziedzinie (z tytułami naukowymi) z Finlandii, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Portugalii (kolejność według ówczesnego rankingu) czyli z krajów, które w Europie najlepiej radzą sobie z bezdomnością i wykluczeniem. Plon konferencji okazał się bardzo obfity i bogaty w liczne bardzo proste i mało kosztowne rozwiązania. Dlaczego nie korzystamy z tych rozwiązań???… Przecież one nie są tajne. Są dostępne w literaturze papierowej – także polskojęzycznej – oraz w internecie.

 

 

Czytany 154 razy Ostatnio zmieniany sobota, 13 maj 2017 00:34
Dariusz Maciejewski

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Najnowsze od Dariusz Maciejewski

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

  40 lat

O nas

Zapraszamy Państwa do współpracy z nami

Dane fundacji:

Fundacja Radioursynów

KRS: 0000548101, NIP: 9512389916, REGON: 361003415
ul. Wasilkowskiego 8 lok 36 02-776 Warszawa, tel: +48 511 32 99 21

www.radioursynow.pl , e-mail: fundacja@radioursynow.pl

Konto: 89 1140 2004 0000 3302 7561 5675

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce. More details…